Od kiedy Bartłomiej S. – były wicemarszałek województwa śląskiego oraz ex-wiceprezydent Częstochowy – trafił do aresztu pod zarzutami korupcyjnymi, w mieście pod Jasną Górą zawrzało. Informacja, że człowiek blisko związany z Koalicją Obywatelską (a wcześniej Platformą Obywatelską) miał przyjmować łapówki i „uprzejmie” faworyzować wybranych przedsiębiorców, jest wręcz modelowym przykładem, jak wygląda polityka – zwłaszcza wtedy, gdy władza w jednym mieście trwa nieprzerwanie przez ponad dekadę.
„Przyjaciele z podwórka” i znajomi z partii
Bartłomiej S. to nie szeregowy polityk z prowincji, lecz osoba dość dobrze usytuowana w strukturach regionalnych. Nie od dziś wiadomo, że w Koalicji Obywatelskiej znajomości grają istotną rolę – a ściślej: czasem wyglądają jak prywatny klub wzajemnej adoracji. Wystarczy wspomnieć o licznych wspólnych inicjatywach Bartłomieja S. z Izabelą Leszczyną, posłanką KO, która w Częstochowie od lat uchodzi za jedną z najbardziej wpływowych polityczek. I choć rzecz jasna pani poseł deklaruje, że z całą sprawą nie ma nic wspólnego (i nie ma ku temu dowodów), to jednak cień podejrzeń co do kuluarowych powiązań pada dziś szerokim łukiem.
Korupcja? A któż by się spodziewał…
Zatrzymanie Bartłomieja S. przez CBA było sensacją. Co ciekawe, prokuratura argumentowała konieczność przedłużenia aresztu obawą matactwa i wysoką karą (do 10 lat), co wskazuje na wagę zarzutów. Były wicemarszałek ponoć regularnie przyjmował korzyści majątkowe: opłaty za leasing ekskluzywnego BMW, bezpłatne mieszkanie, materiały budowlane warte małą fortunę. Ale przecież dla niektórych lokalnych włodarzy – zwłaszcza tych, którzy władzą dzielą się od lat – to zapewne było „tylko zwykłe wsparcie przyjacielskie”. Oczywiście, my wszyscy uwierzymy w taką wersję, o ile znowu nie pojawią się niewygodne nagrania czy kolejni świadkowie.
„Od lat rządzimy i wiemy, jak to robić”
Dla mieszkańców Częstochowy od dawna nie jest tajemnicą, że lokalna władza związana z jedną opcją polityczną – a tą od lat pozostaje środowisko Platformy Obywatelskiej (obecnie w ramach KO) – czuje się w mieście jak ryba w wodzie. Przez dekadę można nawiązać wiele relacji, zbudować sieci biznesowo-polityczne i, co najważniejsze, utrwalić lokalną hierarchię lojalności. Właśnie to rodzi najbardziej niewygodne pytania: czy Bartłomiej S. był tylko czarną owcą, czy raczej wierzchołkiem pewnej piramidy wzajemnych interesów?
Kłopotliwe pytania o Izabelę Leszczynę
Choć sama Leszczyna stanowczo odcina się od zarzutów pod adresem Bartłomieja S., trudno nie zauważyć, że przez lata współpracowała z nim przy wielu miejskich inicjatywach i kampaniach wyborczych. W mediach krążyły wspólne zdjęcia, wspólne wystąpienia, wspólne obietnice. Polityczne sojusze często przypominają rodzinne układy – dopóki wszyscy są lojalni, dopóty karuzela stanowisk działa bez zgrzytów. Gdy jednak prokurator zaczyna pytać o szczegóły, zaczynają się kłopoty, a „bliscy znajomi” chętnie deklarują, że z zatrzymanym nie łączy ich już nic poza wymianą uprzejmości na oficjalnych spotkaniach.
Więcej podejrzanych, czyli lawina ruszyła
Sprawa Bartłomieja S. sięga szerzej niż jedna osoba: oprócz niego zarzuty usłyszało już siedem innych osób. CBA zatrzymało dwóch przedsiębiorców, którzy mieli płacić łapówki i korzystać z przychylności ówczesnego wicemarszałka, a także osobę podejrzaną o pranie brudnych pieniędzy. Pojawiły się doniesienia, że kwoty łapówek mogą sięgać setek tysięcy złotych, a w tle zabezpieczono nawet sztabki złota. Nie brzmi to jak drobne nieporozumienie, a raczej jak rozbudowany proceder. Na szczęście, zdaniem śledczych, jeśli ktoś się „nawróci” i sam zgłosi fakt wręczania łapówki, może skorzystać z klauzuli niekaralności. Pytanie, czy w regionie powszechnym zwyczajem nie jest raczej milczenie.
Częstochowski monopol władzy
Częstochowa od lat jest rządzona przez to samo środowisko polityczne, a to – co trudno ukryć – zawsze zwiększa ryzyko, że znajdzie się w nim grupa działająca poza kontrolą. Monopol władzy samorządowej (czy chociażby nieprzerwane rządy jednej koalicji) stwarza warunki do powstawania sieci powiązań, w ramach których załatwia się interesy „dla swoich”. I tu pada kluczowe pytanie: czy aresztowanie Bartłomieja S. i zainteresowanie prokuratury kolejnymi osobami to tylko pojedynczy przypadek, czy też czubek góry lodowej?
Milcząca koalicja
O ile Bartłomiej S. dawno już stracił stanowisko wicemarszałka i członkostwo w Platformie, o tyle wciąż nie wiemy, jak wielkie jest ryzyko, że inni samorządowcy z otoczenia Koalicji Obywatelskiej mogą być uwikłani w podobne praktyki. Nie wiemy też, co jeszcze mógłby powiedzieć Bartłomiej S., gdyby zdecydował się na pełną współpracę ze śledczymi. Tak czy inaczej, obrazek maluje się coraz mniej kolorowo – i to nie tylko dla miasta, które zasłynęło z Jasnej Góry, ale i dla całej KO, która w sytuacji afer coraz intensywniej szuka winnych „gdzieś indziej”.
Może kiedyś doczekamy się politycznej uczciwości i transparentności, a do samorządów trafią ludzie wolni od układów. Na razie jednak w Częstochowie podejrzenia mnożą się szybciej niż organizowane w urzędzie spotkania w sprawie przejrzystości działań władzy. Cóż, najwyraźniej słynna sentencja „najciemniej jest pod latarnią” wciąż obowiązuje – zwłaszcza tam, gdzie od lat świeci tylko jeden partyjny szyld.
Poznaj region z Agencją Informacyjną 42 – Twoim źródłem inspirujących historii i rzetelnych wiadomości!

Tacy ludzie rządzą nie tylko Częstochową
Koalicja rządząca Częstochową będzie trwać do ostatniego aresztowanego. Dla naszego dobra
Ciekaw jestem czy ktoś będzie miał odwagę przyznać się, że na niego głosował
Jak nie będzie sypał to Platforma go wyciągnie
Jakie to szczęście, że we władzach Częstochowy tylko on jeden był nieuczciwy. Kamień z serca mi spadł
Bartłomiej S. to wyjątek czy norma w Częstochowie? Nie tylko o Platformę pytam
Ryba psuje się od głowy
Tylko Częstochowy żal