Częstochowa to nie tylko miasto pielgrzymów i duchowej siły, ale także miejsce, które przez dekady budowało swoją tożsamość na przemyśle ciężkim. Teraz kolejny zakład przemysłowy pada na kolana, a mieszkańcy znów zostają z problemem, którego nie stworzyli. Tym razem Rurexpol – niegdyś ważny producent rur bez szwu – wstrzymał produkcję, a cała załoga do końca lutego trafi na bruk. I jak zwykle, zamiast konkretnego planu, mamy nadzieję na cud. Bo przecież Donald Tusk powiedziałby prawdę, gdyby się pomylił, a póki co obiecuje, analizuje i zleca ekspertyzy.
Gorzka rzeczywistość likwidacji
Kiedy w listopadzie 2023 roku pojawiła się informacja o planowanych zwolnieniach w Rurexpolu, wielu mieszkańców miało jeszcze nadzieję, że znajdzie się jakieś rozwiązanie. Przecież zakład miał pełne moce produkcyjne, działał obok Huty Częstochowa i mógłby funkcjonować dalej, gdyby tylko właściciel chciał szukać alternatyw. Ale Alchemia, należąca do grupy kapitałowej Boryszew, doszła do wniosku, że bardziej opłaca się sprzedać majątek niż kontynuować produkcję. Mamy więc klasyczną sytuację: rynkowa logika kontra ludzka tragedia.
Dla ponad 260 pracowników oznacza to nie tylko utratę zatrudnienia, ale także wizję, że ich doświadczenie i umiejętności zostaną zmarnowane. I to wszystko w mieście, gdzie dobrych miejsc pracy nie przybywa, a młodzi ludzie już dawno przestali widzieć tu swoją przyszłość.
Szansa czy kolejna gra?
Jest jednak promyk nadziei. Huta Częstochowa, która jeszcze niedawno była na skraju upadku, znów zaczęła działać. Dzierżawca zakładu – państwowy Węglokoks – twierdzi, że huta odbudowuje produkcję blach grubych i może osiągnąć nawet 45 tys. ton miesięcznie. Problem w tym, że huta ma swoje własne kłopoty, a losy jej przyszłości zależą od przetargu na sprzedaż majątku, który ma odbyć się 17 lutego. Jeśli państwo postanowi włączyć hutę do spółek strategicznych, może mieć nad nią większą kontrolę, ale jeśli trafi w ręce prywatnego inwestora, to już tylko kwestia jego widzimisię.
Rurexpol mógłby stać się częścią tej układanki. Gdyby huta produkowała wsad do rur na miejscu, koszty spadłyby, a produkcja stałaby się bardziej konkurencyjna. Jednak, jak wiemy, w Polsce nawet proste rozwiązania wymagają wielu analiz, powołania kilku komisji i serii spotkań, na których ministrowie będą rozważać, co zrobić, żeby nic się nie dało zrobić.
Co na to premier?
Związkowcy z Rurexpolu już napisali list do Donalda Tuska, licząc na jego interwencję. Dziękują mu za uznanie Huty Częstochowa za zakład strategiczny i proszą o ratunek dla ich fabryki. Może to naiwność, ale jak to mówią – tonący brzytwy się chwyta.
Tusk wielokrotnie mówił, że jego rząd nie pozwoli na przejęcie strategicznych firm przez zagraniczne podmioty bez zgody państwa. W świetle tego, że ukraiński Metinvest już spogląda łakomym okiem na Hutę Częstochowa, można się zastanawiać, czy obietnice te mają jakąś realną wartość, czy to tylko przedłużanie spektaklu pod tytułem „Ratujemy polski przemysł” – grane na politycznej scenie od lat.
Bezradność czy zmiana?
Częstochowa ma szansę, ale nie może opierać się wyłącznie na cudach. Jeśli rząd rzeczywiście chce odbudować przemysł, to musi działać, a nie tylko rzucać populistyczne hasła. Jeśli Węglokoks przejmie hutę, to powinien także zainteresować się Rurexpolem i włączyć go w strukturę. Jeśli tego nie zrobi, to pracownicy Rurexpolu mogą co najwyżej liczyć na etaty w hucie, o ile produkcja tam się ustabilizuje.
Tymczasem mieszkańcy Częstochowy widzą, jak kolejne zakłady są likwidowane, a obietnice polityków kończą się w momencie, gdy trzeba podjąć konkretne decyzje. I wcale ich nie dziwi, że kiedyś Huta Częstochowa produkowała blachy dla polskiej armii, a dziś produkuje głównie złudzenia dla swoich pracowników. Bo w Polsce jak coś działa, to trzeba to zamknąć. A potem zdziwienie, że gospodarka nie idzie do przodu.
Tak więc czekamy – na cud, na decyzję rządu i na dzień, w którym Donald Tusk powie prawdę… przez przypadek.
Poznaj region z Agencją Informacyjną 42 – Twoim źródłem inspirujących historii i rzetelnych wiadomości!

Niektórzy mówią, że trzeba wyrzucić Zielony Ład do kosza. To nie wystarczy, trzeba wyrzucić na śmietnik autorów tego szaleństwa bo inaczej przyniosą nam jeszcze gorsze rzeczy
Zamiast ekonomii decyduje polityka. To z pewnością nie skończy się dobrze
Rozmontować i wyprzedać po kawałku było łatwo. Poskładać z powrotem w działającą całość jest znacznie trudniej dlatego polityków proszę już nie wpuszczać
Co zrobi a raczej czego nie zrobi Donald Tusk? Przewidywanie przyszłości jest obecnie zajęciem bardzo prostym. Wystarczy mieć dobrą pamięć lub dostęp do internetu. Odrobina oleju w głowie nie zaszkodzi
Tusk zapowiedział, że będzie rozmawiał z Microsoftem i Google. Po co mu jakiś Rurexpol?
Może Matyjaszczyk położy się rejtanem przed bramą zakładu? Może to pomoże?
Jak Tusk zabierze się za ratowanie firmy to już po niej
Jeśli przyszłość Huty miałaby zależeć od premiera /tego premiera/ to niech Bóg ma nas w swojej opiece