CISIE/Poczesna – Bloger Paweł Gąsiorski po raz kolejny publikuje treści pełne insynuacji i domysłów, unikając przy tym podstawowych zasad rzetelności dziennikarskiej. Jego ostatnie doniesienia dotyczące rzekomego „szantażu” wójta gminy Poczesna Artura Sosny wzbudziły poważne wątpliwości wśród opinii publicznej, a sprawa nabiera nowego wymiaru. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z aferą, czy jedynie kolejną próbą kreowania sensacji?

Nagłówki zamiast faktów?

W swoim wpisie bloger z Cisia zasugerował, że wójt Sosna miałby płacić „haracz” w wysokości 36 tysięcy złotych rocznie w zamian za pozytywne publikacje w lokalnej prasie. Podstawą tych oskarżeń miała być informacja „od urzędnika”, na którą jednak nie przedstawiono żadnych dowodów. Brak weryfikacji u drugiej strony i publikowanie informacji wyłącznie na podstawie jednostronnych doniesień to stała praktyka Pawła Gąsiorskiego, który pomija elementarne standardy dziennikarskie.

Robert Kępa i kulisy współpracy reklamowej

Kluczową postacią w całej sprawie jest wicewójt Robert Kępa, który według ustaleń naszej redakcji prowadził rozmowy dotyczące promocji działań gminy w lokalnych mediach. Jak wynika z oficjalnej korespondencji, urząd gminy rozesłał zapytania ofertowe do kilku redakcji, co jest standardową procedurą w samorządach. Sam Kępa, pytany o szczegóły rozmów z wydawcą gazety wPowiecie, potwierdził, że gmina rozważała różne opcje promocji, jednak podkreślił, że nie było mowy o żadnym szantażu.

Z kolei właściciele gazety wPowiecie wskazują, że wyraźnie podkreślili podczas spotkania, iż ewentualna współpraca reklamowa nie wpłynie na linię redakcyjną. Materiały promocyjne miały być oznaczane jako sponsorowane, co jest standardem w mediach.

Podwójne standardy?

O ile Urząd Gminy Poczesna zdecydował się nie komentować spekulacji Gąsiorskiego, o tyle zastanawia stanowisko samego wicewójta Kępy, który jeszcze kilka miesięcy temu miał określać działania blogera mianem „szantażu”, a teraz uchyla się od klarownego stanowiska. Czy obawy przed konfrontacją z Gąsiorskim powstrzymują lokalnych urzędników przed jednoznacznym odcięciem się od jego manipulacyjnych praktyk?

Kto zyskuje na zamieszaniu?

Nie jest tajemnicą, że Gąsiorski od lat angażuje się w lokalne spory polityczne, często stosując metody dalekie od rzetelnego dziennikarstwa. Jego działalność, choć przedstawiana jako „walka o prawdę”, wielokrotnie była podważana przez osoby, które w przeszłości miały z nim do czynienia – zarówno w biznesie, jak i w przestrzeni publicznej. Jego wcześniejsza aktywność w branży rozrywkowej dla dorosłych oraz konflikty ze wspólnikami rzucają cień na jego wiarygodność jako komentatora lokalnej sceny politycznej.

Czy prokuratura powinna interweniować?

Jeżeli Gąsiorski rzeczywiście posiada dowody na nielegalne działania, naturalnym krokiem powinno być zgłoszenie sprawy do prokuratury. Jeśli tego nie robi, pozostają pytania o intencje i wiarygodność jego publikacji. W przeciwieństwie do medialnych rewelacji blogera, służby ścigania bazują na faktach i dowodach, a nie na niepotwierdzonych pogłoskach.

Sytuacja w gminach powiatu częstochowskiego to jawna kpina z mieszkańców.

Pani Elżbieta, mieszkanka gminy Poczesnej

Wizerunek Gminy Poczesna ucierpiał na skutek kolejnej odsłony polityczno-medialnej gry, w której fakty mieszają się z manipulacjami. Wciąż pozostaje pytanie: czy lokalne władze wyciągną wnioski z tej sytuacji i podejmą bardziej zdecydowane kroki w obronie swojego dobrego imienia? A może rzeczywiście – jak sugerują niektórzy mieszkańcy – to nie wójt, a jego zastępca Robert Kępa trzyma stery władzy w gminie?

W miarę rozwoju sytuacji Agencja Informacyjna 42 będzie monitorować sprawę i dostarczać rzetelnych informacji. Czas pokaże, czy sprawa znajdzie swój finał na sali sądowej, czy pozostanie kolejnym epizodem medialnych przepychanek. Jedno jest pewne – mieszkańcy zasługują na prawdę, a nie na medialny teatr.

By PK

14 komentarzy do “Kulisy kontrowersji wokół Pawła Gąsiorskiego i Urzędu Gminy Poczesna”
  1. Niedługo po „małpkę” Gąsiorki będzie musiał jechać do Częstochowy bo w Blachowni do sklepu go nie wpuszczą

  2. Gąsiorskiemu do spółki z jedną radną udało się podpuścić ludzi do wymiany władzy w jednej gminie i już uwierzył , że jest Elonem Muskiem. Oby tylko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *