Blachownia, choć posiada potencjał, zdaje się podążać ścieżką, która bardziej przypomina manowce niż przemyślaną strategię rozwoju. Ostatnie decyzje burmistrza Cezarego Osińskiego oraz jego współpracowników – w tym Pani Mandryk – nie tylko budzą kontrowersje, ale także rodzą pytania o kompetencje i odpowiedzialność za przyszłość gminy.

Edukacyjne fiasko

Nowoczesne klasy, zajęcia rozwijające pasje uczniów, nauczyciele szkoleni w najnowszych metodach nauczania – brzmi jak idealny obraz przyszłości. Niestety, w Blachowni pozostanie to jedynie na papierze. Unijny projekt wspierający rozwój kształcenia ogólnego, który miał zostać zrealizowany w szkołach w Łojkach i Ostrowach, został odrzucony już na etapie formalnym i merytorycznym.

Wniosek przygotowany przez administrację burmistrza Osińskiego okazał się pełen braków i uchybień. Czy to brak wiedzy, kompetencji, czy może zwykłe niedopatrzenie? Nie wiemy. Wiemy za to, że gmina straciła szansę na niemal 1,3 mln zł dofinansowania, które mogło zmienić edukacyjną rzeczywistość blachowniańskich dzieci i młodzieży.

Warto przypomnieć, że poprzednie władze Blachowni potrafiły skutecznie walczyć o środki unijne. Dofinansowanie w wysokości 1,65 mln zł dla Szkoły Podstawowej nr 1 to dowód, że można osiągać sukcesy. Dlaczego więc teraz, zamiast sukcesu, mamy do czynienia z porażką?

Piękny obraz z dzieciństwa czy bilet do chaosu?

W ostatnich tygodniach pojawiły się plany przywrócenia komunikacji publicznej między Blachownią a Częstochową. „Czerwone auto” – autobus kursujący nad zalew – może wrócić na ulice, budząc sentymenty mieszkańców. Ale czy naprawdę mamy powody do radości?

Pomysł współpracy z MPK Częstochowa brzmi pięknie w teorii, ale w praktyce rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Jak mieszkańcy takich miejscowości jak Cisie, Osiedle Leśne (czyli popularne „działki”), Ostrowy czy inne przysiółki mają dotrzeć do potencjalnego przystanku? Czy ktoś w ogóle pomyślał o zapewnieniu komunikacji między mniejszymi lokacjami, a centrum przesiadkowym?

Czy wizja burmistrza i jego ekipy zakłada jedynie mieszkańców centrum Blachowni, ignorując tych, którzy mieszkają w bardziej oddalonych zakątkach gminy? Taka polityka wyklucza sporą część społeczności i sprawia, że pomysł, choć nostalgiczny, może przynieść więcej frustracji niż korzyści.

Kto zapłaci za błędy władz?

Nie da się ukryć, że decyzje burmistrza Osińskiego oraz jego współpracowników zaczynają być coraz bardziej kosztowne. I to nie tylko w wymiarze finansowym, ale także w kontekście niewykorzystanych szans, jak choćby wspomniany projekt edukacyjny czy chaotyczne plany transportowe.

Czy władze Blachowni wyciągną wnioski z tych porażek? Czy burmistrz wreszcie zacznie słuchać mieszkańców i działać na rzecz całej społeczności, zamiast koncentrować się na pozorowanych sukcesach?

Na razie jedyną realną „szkołą przyszłości” wydaje się być lekcja pokory, którą – miejmy nadzieję – władze Blachowni w końcu odrobią. Jednak patrząc na kolejne potknięcia, trudno nie odnieść wrażenia, że zarówno burmistrz, jak i Pani Mandryk, bardziej skupiają się na tworzeniu problemów niż na ich rozwiązywaniu.

Czy mieszkańcy Blachowni zasłużyli na taką politykę? Pytania pozostają otwarte – podobnie jak lista błędów, których konsekwencje spadają na całą lokalną społeczność.

By PK

12 komentarzy do “Blachownia na manowcach?”
  1. A odkąd to bagno nazywamy „manowcami”? Ludzie muszą wiedzieć dokąd prowadzą nas rządy Pani Mandryk

  2. Pani Mandryk na koszt każdego Mieszkańca Blachowni przygotowuje aktualnie kilka prezesowskich foteli w SIM, który chce powołać. Nic nie wybudują ale pensje będą sowite. A co zrobiła z gotowym projektem Spółdzielni? No ale tam nie ma stołków

  3. Panie Redaktorze proszę ludzi popytać jak narzekają i załuja Blachownia się zwija w niecały rok Osiński z Mandrykami doprowadzili gminę do ruiny. Na nic się zdadzą obiecanki o MPK basenie i liceum na nic imprezy na kredyt nieudolność widac na kazdym kroku. Jak ktos sie pcha do rzadzenia powinien miec wiedzę doswiadczenie kwalifikacje i szkoły a Pan Burmistrz nie ma nic z tych rzeczy. Teraz udaje polityka na fb napisał Cezary Osiński POLITYK to niech idzie na Wiejska tam sie polityke uprawia – tutaj w gminie to trzeba zawinąc rekawy i pracować rzetelnie i uczciwie na rzecz mieszkancow i gminy. To nie jest skład węgla – spółka skarbu państwa i na jego utrzymaniu, ani pralnia – prywatna firma ( córka, matka, siostra….) gdzie się pierze nie tylko brudne ciuchy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *