Huta Częstochowa, jedna z kluczowych fabryk przemysłowych w Polsce i ważny symbol rodzimego przemysłu, stoi w obliczu trzeciego przetargu na sprzedaż od 2019 roku. Zakład ten, posiadający potencjał do odgrywania kluczowej roli w rozwoju przemysłu zbrojeniowego oraz transformacji energetycznej, zmaga się z brakiem wsparcia zarówno ze strony rządu w Warszawie, jak i władz lokalnych w Częstochowie.

Pomimo strategicznego znaczenia Huty, która mogłaby zapewniać surowce niezbędne do produkcji blach grubych wykorzystywanych w zbrojeniach oraz modernizacji infrastruktury energetycznej, działania decydentów ograniczają się do deklaracji bez realnych kroków w kierunku stabilizacji sytuacji zakładu.

Rząd centralny, choć chętnie odwołuje się do potrzeby rozwoju strategicznych sektorów gospodarki, jak dotąd nie zaproponował żadnej długofalowej strategii ani wsparcia finansowego dla ratowania Huty. Z kolei władze lokalne, mimo że upadek zakładu oznaczałby poważne konsekwencje dla rynku pracy i całego regionu, pozostają bierne, nie podejmując skutecznych działań w obronie jednego z najważniejszych pracodawców w Częstochowie.

Trzeci przetarg, niższa cena

Proces wyceny majątku zakończono, a syndyk zaproponował cenę wywoławczą w wysokości 227 mln złotych. To mniej niż w pierwszym przetargu, ale więcej niż kwota, za jaką Liberty Częstochowa przejęła zakład w 2021 roku (190 mln zł). Obecnie trwają przygotowania do zatwierdzenia regulaminu przetargu przez sąd w Częstochowie. Decyzja może zapaść jeszcze w tym tygodniu.

Jednak ilu pojawi się oferentów, pozostaje niewiadomą. Węglokoks, obecny dzierżawca zakładu, deklaruje chęć zakupu. Jego konkurentem może być ukraiński Metinvest, który już wcześniej wyrażał zainteresowanie kupnem zakładu.

Gdzie są władze?

Pomimo testów instalacji i próbnej produkcji stali, które wskazują, że zakład nie ucierpiał podczas przestoju, brak wsparcia rządu i lokalnych władz może sprawić, że Huta znowu stanie. Ministerstwo Aktywów Państwowych ogranicza się do deklaracji o wsparciu Węglokoksu, nie przedstawiając jednak konkretnego planu inwestycyjnego. W obliczu ogromnych potrzeb przemysłu zbrojeniowego, który wymaga m.in. blach grubych, sytuacja ta wydaje się wręcz absurdalna.

Nie lepiej wygląda postawa władz Częstochowy. Miasto, które powinno być głównym adwokatem huty i jej pracowników, wydaje się bierne wobec jej problemów. Brak inicjatywy lokalnych liderów podważa ich zdolność do zarządzania strategicznymi kryzysami.

Historia porażek

Od 2019 roku Huta Częstochowa przechodzi przez serię upadków i nieudanych przetargów. Po pierwszym bankructwie zakład trafił do Liberty Częstochowa, które zapłaciło 190 mln złotych. Firma szybko popadła w kłopoty finansowe i jesienią 2023 roku zakład ponownie stanął. Wiosną 2024 roku przeprowadzono testy urządzeń, ale produkcja nie ruszyła. W listopadzie 2024 roku dzierżawę przejął Węglokoks, by zabezpieczyć infrastrukturę przed dalszym zniszczeniem.

Polityczna ignorancja i zmarnowane szanse

Pomimo strategicznego znaczenia Huty dla polskiego przemysłu, brak zdecydowanych działań rządu i władz lokalnych może sprawić, że zakład na zawsze zniknie z mapy gospodarczej kraju. Obietnice wsparcia dla przemysłu zbrojeniowego i transformacji energetycznej pozostają pustymi słowami, jeśli nie towarzyszą im konkretne działania.

Huta Częstochowa to symbol upadającego przemysłu, który mógłby odgrywać kluczową rolę w rozwoju gospodarki. Czy rząd i lokalne władze w końcu przejdą od słów do czynów, czy też zakład stanie się kolejną ofiarą politycznej ignorancji?

By PK

2 komentarzy do “Huta Częstochowa – Dramat przemysłu w cieniu bezczynności władz.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *